Czego potrzebują dzieci po szkole?

Kiedy sięgam pamięcią do swojego dzieciństwa, wrzesień, kojarzy mi się z czystymi zeszytami, zapachem drewnianych kredek i miękkim, jesiennym słońcem. Wrzesień jest w szkole wyjątkowy. Czynią go takim naładowane baterie, wciąż jeszcze późne zachody słońca i radość, płynąca z wkraczania w kolejny etap. Listopad, to już wspomnienie krótkich dni, zmęczenia i obitego jabłka jedzonego gdzieś na korytarzu w przerwie między lekcjami.

Teraz prowadzę do szkoły swoje dziecko, dbam o czyste zeszyty i zapach kredek w jego piórniku, wiedząc że czeka je tam i entuzjazm, i radość, i przyjaźń, i stres, i zmęczenie. Dbam o to, by szkoła nie była całym życiem. By szkoła była szkołą, a dom był domem. Czytaj dalej Czego potrzebują dzieci po szkole?

Głębiej – czyli o tym, dlaczego dzieci TO robią

Kilkulatek. Biega boso, odmawia włożenia butów. Na ścieżce w parku, albo przy wyjściu z przedszkola lub przy wysiadaniu z samochodu. „Chce postawić na swoim”? „Sprawdza Cię”?, „Buntuje się”? Czy raczej:

  • jest zmęczony i potrzebuje pomocy,
  • poszukuje nowych wrażeń, chce eksplorować świat
  • chce decydować o sobie
  • wygodniej mu bez butów?

Czytaj dalej Głębiej – czyli o tym, dlaczego dzieci TO robią

Love hurts, czyli dlaczego dzieci się kłócą

Jeden drugiemu przyłożył w czoło kaloszem.
Drugi pierwszego ochlapał. Przedrzeźniał. Wyprzedził. Zbił.
W obronie własnej. A może w obronie własnego zdania. Albo profilaktycznie. Dla zasady, dla równowagi, z przyzwyczajenia, w afekcie.
Na żarty. Na serio. Na ostro. Czytaj dalej Love hurts, czyli dlaczego dzieci się kłócą

O dziewczynce, która robiła przysiady

 

Choć jest to temat, który bardzo często pojawia się w pracy z rodzicami, nie miałam zamiaru pisać o tym, czym konsekwencje różnią się od kar. Dobre teksty na ten temat już są dostępne w internecie. Rozmawiając z rodzicami i nauczycielami, jestem jednak poruszona nieporozumieniem, jakie wprowadza rozróżnienie na karę i konsekwencję a właściwie skutkami, jakie ono ze sobą niesie. Dlatego napiszę i ja.

Pewna dziewczynka, podczas szkolnych zajęć na pewnym basenie, w 2017 roku, musiała wykonywać przysiady, w konsekwencji nieprzyniesienia czepka. Przysiady, których zażyczył sobie trener nie miały być karą, ale właśnie konsekwencją nieprzyniesienia czepka. Nie ma czepka – nie pływa, ale ćwiczy na zewnątrz. Czytaj dalej O dziewczynce, która robiła przysiady

Rozwoju nie przeskoczysz

Rodzice często pytają: Czemu wszystko, co robię, nie działa?

Akceptuję, nazywam, towarzyszę, wspieram, tulę, kiwam głową, szukam potrzeb, staram się zrozumieć, przepuszczam przez palce. Co? Złości, smutki, strachy, dziwactwa, frustrację, sztywność, niestabilność, nadaktywność, wycofanie, lęk. Czytaj dalej Rozwoju nie przeskoczysz

O przywództwie w rodzinie – Follow me! If you want to.

Co możemy zrobić, żeby dzieci chciały za nami podążać? Co to znaczy przewodzić rodzinie? Czy to znaczy zaprowadzać swoją wolę, decydować, żądać, zlecać? Prosić, pytać, uwzględniać, czy jeszcze coś innego? Czytaj dalej O przywództwie w rodzinie – Follow me! If you want to.

Towarzyszyć – co to znaczy?

W kontekście wspierania dzieci w radzeniu sobie z emocjami dużo mówi się o towarzyszeniu. Chcemy towarzyszyć im, gdy przeżywają smutek, radość, frustrację, rozczarowanie, napięcie, złość.

Jedna z mam, podczas kwietniowego spotkania, dotyczącego emocji właśnie, zapytała mnie, co to „towarzyszenie” konkretnie znaczy. Towarzyszyć, czyli co? Słuchać i nazywać? Głaskać? Tłumaczyć? Uspokajać? Odczuwać to samo, co dziecko? Cicho siedzieć i czekać, aż minie? Instrukcji nie ma, ale chętnie opowiem parę słów o tym, co dla mnie ważne w towarzyszeniu dzieciom (i dorosłym też). Odpowiedź na te pytania wymaga, nie tyle opisania konkretnych strategii czy gestów, ale ubrania w słowa czegoś delikatnego, pewnego nastawienia, postawy, otwartości na drugiego. Czytaj dalej Towarzyszyć – co to znaczy?

Nie klosz a wsparcie, czyli jak wspierać dzieci w radzeniu sobie z napięciem

Obraz dziecka, które radzi sobie z silnym napięciem emocjonalnym często jest dla dorosłych jakoś trudny: irytujący, zatrważający lub smutny. Ile dzieci, tyle strategii. Obgryza paznokcie, skubie wargę, gryzie rękaw lub ssie palec, krzyczy zamiast mówić, prosi o jeszcze jedną bajkę, uważa, że pomoże mu tylko tablet albo paczka żelków, jest płaczliwe, bądź też co chwilę wpada w złość. Dziecko, które radzi sobie z napięciem znajduje sobie różne strategie, które pomagają mu wrócić do równowagi i różne kanały, którymi chce część tego napięcia upuścić. Większość z tych strategii, jako dorośli, dobrze znamy – sami je stosujemy. Dorośli też zajadają stres, grają na konsoli, żeby się zresetować, gapią się w telewizor dla relaksu. Nie wspominając już o metodach tyleż ryzykownych, co popularnych, jak lampka wina lub kieliszek koniaku. Czytaj dalej Nie klosz a wsparcie, czyli jak wspierać dzieci w radzeniu sobie z napięciem