Po co dzieciom złość?

Towarzyszenie dzieciom, które się złoszczą, to dla dorosłych zawsze pewne wyzwanie. W zależności od wieku, możliwości rozwojowych i inwencji własnej, złoszczące się dzieci: tupią, krzyczą, piszczą, uderzają, plują, drapią, wycofują się, zrywają kontakt, zanoszą się płaczem albo niszczą to, co wpadnie im w ręce. Już sama ta lista może podnieść ciśnienie. A gdy znajdziemy się w takiej sytuacji, dochodzi jeszcze ryzyko, że się tą złością zarazimy, bo złość jest potwornie zaraźliwa. Ci, którym uda się nie zarazić, lądują czasem na drugim krańcu skali – gdzieś w bezradności, bo złoszczącemu się dziecku często trudno jest pomóc. Czytaj dalej Po co dzieciom złość?

O tym, jak praca domowa obciąża relacje

Już kilka lat temu, kiedy pracowałam jako dziennikarka edukacyjna, przyglądałam się dyskusji dotyczącej prac domowych. Napotykałam wtedy na opowieści o rodzinach, które całe popołudnia i dużą część weekendu spędzają nad lekcjami, o tym jak codzienny bój o odrobienie pracy domowej wpływa na relacje rodziców i dzieci, o przepracowaniu dzieci, o bezsilności rodziców i poczuciu bezsensu wykonywania przez ich dzieci powtarzalnych, odtwórczych zadań, niemalże każdego dnia po szkole. Teraz, kiedy pracuję z rodzicami jako psycholog, jestem jeszcze bliżej tych historii. Szczególnie mocno porusza mnie to, jak bardzo prace domowe obciążają relacje dzieci z ich rodzicami i relacje rodziców z ich dziećmi. Czytaj dalej O tym, jak praca domowa obciąża relacje

Pozwólmy dzieciom płakać

Płacz w pierwszych dniach przedszkola, czy szkoły towarzyszy wielu dzieciom, które spotykają się z wyzwaniem poradzenia sobie w nowej sytuacji. Chciałabym napisać, co oznacza ten płacz i jaką ma rolę, bo wokół dziecięcego płaczu jest zwykle masa emocji i sporo zamieszania. Zdarza się, że, jeśli dziecko dużo płacze, rodzice są przekonani, że coś idzie nie tak, z procesem adaptacji, że ona się nie uda, albo że to znaczy, że oni robią coś źle, są za mało zdecydowani, często mogą usłyszeć, że zbyt długo „rozwlekają” pożegnania.  Czytaj dalej Pozwólmy dzieciom płakać

O wyrywaniu dziecka z rąk

Dziecko nie chce się rozstać

Jednym z pytań rodziców, z którym często spotykam się w okresie adaptacji jest: „Co zrobić, gdy Pani w przedszkolu wyjmuje mi płaczące dziecko z rąk?”. Zgadzać się? Odmówić? Jak odmówić, by zostać usłyszanym i równocześnie nikogo nie urazić? Czasem rodzice mówią jedynie o wyciąganiu dłoni w kierunku dziecka, które w efekcie jeszcze mocniej przywiera do ich ciała, innym razem, o zdecydowanym przejmowaniu dziecka od rodzica. Słyszę też, jak po fakcie, gdy od adaptacji ich dzielą już tygodnie czy lata, rodzice wspominają to rozstanie i mówią: „Zupełnie nie wiem, czemu się na to zgodziłam, po prostu nie wiedziałam jak zareagować”, albo: „Zaufałam, że to pomoże, ale potem było jeszcze trudniej”.

Trudna relacja z nauczycielem

Wierzę, że nauczyciele mają w takich sytuacjach dobre intencje i starają się skrócić dziecku trud pożegnania i okazać mu wsparcie (biorą na ręce, tulą). Taki sposób rozstania nie pomaga dziecku poczuć się w przedszkolu bezpiecznie. Jak ufać komuś, kto odbiera Cię siłą rodzicowi, gdy tego nie chcesz? Rozumiem, jak trudno może być odnaleźć się w takich okolicznościach. W trakcie adaptacji zarówno dziecko, jak i rodzic znajdują się w zupełnie nowej sytuacji. Ze strony nauczyciela spodziewają się wsparcia i przewodnictwa. Czasem pierwsze rozstania są trudne i przeciągają się. Gdy więc nauczyciel decyduje się dosłownie „wziąć  sprawy w swoje ręce”, można stracić głowę. Jego pozycja, przywódcza dla dzieci, może utrudniać rodzicowi odmowę. Czasem rodzice w przedszkolu, w relacji z nauczycielami wracają do doświadczeń z dzieciństwa, sami czują się jak dzieci i trudno im wtedy nieść wsparcie dziecku.

Można inaczej?

Rodzice mówią, że pomocne jest dla nich usłyszenie, że mogą to rozstanie aranżować w zgodzie ze sobą i nie muszą zgadzać się na naruszanie granic. Samo nazwanie wyciągania dziecka z rąk naruszeniem granic bywa pomocne, utwierdza rodziców w adekwatności ich odczuć, niesie ulgę.

W silnych emocjach, w kontakcie z przedstawicielami instytucji, jakimi są przedszkole czy szkoła komunikowanie swoich granic bywa wyzwaniem. Przygotowałam listę wypowiedzi, które mogą okazać się pomocne, gdy znajdziemy się w takiej sytuacji:

  • Mój syn potrzebuje jeszcze trochę czasu.
  • Widzę, że moja córka jeszcze nie jest gotowa.
  • Zależy mi, żeby o niego zadbać, zanim się pożegnamy.
  • Proszę dać nam chwilkę. Nie chcę rozstawać się z dzieckiem w ten sposób.
  • Chciałabym zostać, aż moje dziecko będzie gotowe do rozstania.
  • To nam nie pomaga/to nas nie wspiera.
  • Damy znać, gdy będziemy potrzebowali pomocy.

rozstanie

Perspektywa

Gdy mówimy o sobie i swoim dziecku, nie oceniamy, nie krytykujemy pomysłu innej osoby, mamy większą szansę na bycie usłyszanym i zrozumianym. We współpracy z przedszkolem dobrze brać pod uwagę zasady i zwyczaje, które w nim panują (w wielu miejscach rodzic nie może wchodzić do sali), potrzeby nauczyciela, innych dzieci, potrzeby grupy. Równocześnie jednak jako rodzice, pozostajemy rodzicami również po przekroczeniu progu przedszkola i mamy prawo kształtować sytuację rozstania, w zgodzie ze sobą, podążając za tym, co komunikuje nam dziecko. Kontakty z przedszkolem wiele razy będą wymagały od nas bycia rzecznikiem swojego dziecka, tłumaczenia jego zachowań, wychodzenia naprzeciw jego komunikatom i potrzebom. Chcę wesprzeć Was w tym, że Wasz głos ma znaczenie.


Pod koniec sierpnia rozpoczyna się druga edycja kursu online Adaptacja do przedszkolaZapraszam wszystkich rodziców, którzy chcą przygotować się do pierwszych dni w przedszkolu. Szczegóły i zapisy (klik).

adaptacja

To nie „histeria”, to awaria systemu

Czy to histeria? Są chwile, w których dzieci doświadczają tak silnych emocji, że wszystkie sposoby wspierania ich, zdają się nie przynosić efektu.
Doświadczają tego dzieci w różnym wieku. W każdym manifestuje się to nieco inaczej. Dzieci prezentują też różne nasilenie towarzyszących temu zachowań w zależności od swojej wrażliwości, od reaktywności, od sposobu wyrażania siebie. Niezależnie od wieku i od rodzaju ekspresji, kojarzy mi się to z blackoutem, awarią zasilania, przeciążeniem, wyłączeniem, resetem, odcięciem, przegrzaniem bezpieczników.

Czytaj dalej To nie „histeria”, to awaria systemu

Czym są granice i dlaczego dzieci je naruszają

„W każdej rodzinie muszą istnieć jasne granice”,„Dzieci potrzebują granic, by czuć się bezpiecznie”, „Dzieciom trzeba granice stawiać”, „Dzieci muszą granice respektować”. Można by powiedzieć, że „granice” to słowo klucz dzisiejszego podejścia do wychowania. Mam jednak wrażenie, że za słowem „granice” mogą się kryć bardzo różne rzeczy. Czytaj dalej Czym są granice i dlaczego dzieci je naruszają

Po stokroć NIE – o odmowie w rodzicielstwie

Ile „nie” powinny słyszeć dzieci? Czy warto odmawiać dzieciom dla zasady, by uniknąć rozpieszczenia i hartować na przyszłość? Czy rodzicielskie „nie” jest negocjowalne, czy też ostateczne i nieodwołalne? Gdy zaczynam rozmawiać z rodzicami o odmowie w rodzicielstwie, pojawia się wiele emocji, wątpliwości, obaw i pytań. Czytaj dalej Po stokroć NIE – o odmowie w rodzicielstwie

Skąd tyle złości w rodzicu?

Złość jest doświadczeniem wspólnym nam wszystkim: dzieciom, dorosłym, kobietom i mężczyznom, bezdzietnym i rodzicom. Nieodłączną częścią życia. A w relacji z dziećmi tej złości pojawia się szczególnie wiele. Rodzice, których spotykam w swojej pracy, mówią, że złość jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń w rodzicielstwie.
Czytaj dalej Skąd tyle złości w rodzicu?

Chwalić, błyszczeć, zwyciężać – o mitach wokół poczucia własnej wartości

Rodzice i specjaliści są na ogół zgodni odnośnie tego, że poczucie własnej wartości jest ważne, że jest czymś, czego chcemy dla swoich dzieci. Funkcjonuje jednak wiele nieporozumień, związanych z tym, co sprzyja jego rozwojowi. Zebrałam je poniżej. Mierząc się z tymi mitami, staram się też wyjaśnić, czym jest poczucie własnej wartości. Temu, co je karmi, poświęcę oddzielny tekst.

Mit 1: Chwaląc, karmię poczucie własnej wartości mojego dziecka. Czytaj dalej Chwalić, błyszczeć, zwyciężać – o mitach wokół poczucia własnej wartości

Próba sił, czyli o tym, co utrudnia współpracę

Próba sił, czyli o tym, co utrudnia współpracę

Co mogę zrobić, by dziecko zechciało ze mną współpracować? – to jedno z ważnych pytań, które stawiają sobie zaangażowani rodzice i nauczyciele. Z tym, że pod słowem współpraca, dorośli nierzadko rozumieją: by zawsze słuchało, gdy mówią, że ma coś zrobić, albo czegoś nie robić: by bez ociągania się sprzątało, zjadało wszystko z talerza, odrabiało lekcje i bez marudzenia chodziło spać o podyktowanej przez dorosłych porze. To taka wizja, która kojarzy mi się ze współpracą na zlecenie, gdy jedna z osób jest decydentem a druga wykonawcą. Jedna ze stron przejmuje całą odpowiedzialność i nadzoruje jedynie wykonywanie zadań. Przed taką relacją dzieci się wzbraniają. Czytaj dalej Próba sił, czyli o tym, co utrudnia współpracę