O tym, jak praca domowa obciąża relacje

Już kilka lat temu, kiedy pracowałam jako dziennikarka edukacyjna, przyglądałam się dyskusji dotyczącej prac domowych. Napotykałam wtedy na opowieści o rodzinach, które całe popołudnia i dużą część weekendu spędzają nad lekcjami, o tym jak codzienny bój o odrobienie pracy domowej wpływa na relacje rodziców i dzieci, o przepracowaniu dzieci, o bezsilności rodziców i poczuciu bezsensu wykonywania przez ich dzieci powtarzalnych, odtwórczych zadań, niemalże każdego dnia po szkole. Teraz, kiedy pracuję z rodzicami jako psycholog, jestem jeszcze bliżej tych historii. Szczególnie mocno porusza mnie to, jak bardzo prace domowe obciążają relacje dzieci z ich rodzicami i relacje rodziców z ich dziećmi. Czytaj dalej O tym, jak praca domowa obciąża relacje

Pozwólmy dzieciom płakać

Płacz w pierwszych dniach przedszkola, czy szkoły towarzyszy wielu dzieciom, które spotykają się z wyzwaniem poradzenia sobie w nowej sytuacji. Chciałabym napisać, co oznacza ten płacz i jaką ma rolę, bo wokół dziecięcego płaczu jest zwykle masa emocji i sporo zamieszania. Zdarza się, że, jeśli dziecko dużo płacze, rodzice są przekonani, że coś idzie nie tak, z procesem adaptacji, że ona się nie uda, albo że to znaczy, że oni robią coś źle, są za mało zdecydowani, często mogą usłyszeć, że zbyt długo „rozwlekają” pożegnania.  Czytaj dalej Pozwólmy dzieciom płakać

[Rodzicielski alfabet] F jak FRUSTRACJA

Rodzicielski alfabet – Frustracja

Zapraszam na nowy cykl – mój rodzicielski alfabet. Chcę się dzielić z Wami na blogu tym, co dla mnie aktualne a wakacje mnie wspierają twórczo. Dlatego powstaje seria krótkich postów, w których będę przybliżać, co dla mnie znaczą, bliskie mi w rodzicielstwie: postawy, narzędzia, sposoby wchodzenia w relację i bycia z dzieckiem. Nie będę ich opisywać w detalach i kompleksowo, ale krótko i osobiście, pisać jaka treść stoi dla mnie za tymi słowami.

F jak frustracja

W rodzicielskim alfabecie nie sposób pominąć “f” – frustracji, o którą w doświadczeniach rodzicielskich tak łatwo.

Frustracja to taki stan, w którym mamy trudność z zadbaniem, o którąś z naszych potrzeb, albo z osiągnięciem zamierzonego celu. To stan nieprzyjemny, któremu towarzyszyć może złość, czasem nawet agresja, silne napięcie emocjonalne, a zdarza się także, że poczucie bezradności i osłabienia. Staram się używać tu rozumienia słowa “potrzeba”, którego nauczyłam się z Porozumienia bez przemocy, podejścia stworzonego przez Marshalla Rosenberga.

Czytaj dalej [Rodzicielski alfabet] F jak FRUSTRACJA

O wyrywaniu dziecka z rąk

Dziecko nie chce się rozstać

Jednym z pytań rodziców, z którym często spotykam się w okresie adaptacji jest: „Co zrobić, gdy Pani w przedszkolu wyjmuje mi płaczące dziecko z rąk?”. Zgadzać się? Odmówić? Jak odmówić, by zostać usłyszanym i równocześnie nikogo nie urazić? Czasem rodzice mówią jedynie o wyciąganiu dłoni w kierunku dziecka, które w efekcie jeszcze mocniej przywiera do ich ciała, innym razem, o zdecydowanym przejmowaniu dziecka od rodzica. Słyszę też, jak po fakcie, gdy od adaptacji ich dzielą już tygodnie czy lata, rodzice wspominają to rozstanie i mówią: „Zupełnie nie wiem, czemu się na to zgodziłam, po prostu nie wiedziałam jak zareagować”, albo: „Zaufałam, że to pomoże, ale potem było jeszcze trudniej”.

Trudna relacja z nauczycielem

Wierzę, że nauczyciele mają w takich sytuacjach dobre intencje i starają się skrócić dziecku trud pożegnania i okazać mu wsparcie (biorą na ręce, tulą). Taki sposób rozstania nie pomaga dziecku poczuć się w przedszkolu bezpiecznie. Jak ufać komuś, kto odbiera Cię siłą rodzicowi, gdy tego nie chcesz? Rozumiem, jak trudno może być odnaleźć się w takich okolicznościach. W trakcie adaptacji zarówno dziecko, jak i rodzic znajdują się w zupełnie nowej sytuacji. Ze strony nauczyciela spodziewają się wsparcia i przewodnictwa. Czasem pierwsze rozstania są trudne i przeciągają się. Gdy więc nauczyciel decyduje się dosłownie „wziąć  sprawy w swoje ręce”, można stracić głowę. Jego pozycja, przywódcza dla dzieci, może utrudniać rodzicowi odmowę. Czasem rodzice w przedszkolu, w relacji z nauczycielami wracają do doświadczeń z dzieciństwa, sami czują się jak dzieci i trudno im wtedy nieść wsparcie dziecku.

Można inaczej?

Rodzice mówią, że pomocne jest dla nich usłyszenie, że mogą to rozstanie aranżować w zgodzie ze sobą i nie muszą zgadzać się na naruszanie granic. Samo nazwanie wyciągania dziecka z rąk naruszeniem granic bywa pomocne, utwierdza rodziców w adekwatności ich odczuć, niesie ulgę.

W silnych emocjach, w kontakcie z przedstawicielami instytucji, jakimi są przedszkole czy szkoła komunikowanie swoich granic bywa wyzwaniem. Przygotowałam listę wypowiedzi, które mogą okazać się pomocne, gdy znajdziemy się w takiej sytuacji:

  • Mój syn potrzebuje jeszcze trochę czasu.
  • Widzę, że moja córka jeszcze nie jest gotowa.
  • Zależy mi, żeby o niego zadbać, zanim się pożegnamy.
  • Proszę dać nam chwilkę. Nie chcę rozstawać się z dzieckiem w ten sposób.
  • Chciałabym zostać, aż moje dziecko będzie gotowe do rozstania.
  • To nam nie pomaga/to nas nie wspiera.
  • Damy znać, gdy będziemy potrzebowali pomocy.

rozstanie

Perspektywa

Gdy mówimy o sobie i swoim dziecku, nie oceniamy, nie krytykujemy pomysłu innej osoby, mamy większą szansę na bycie usłyszanym i zrozumianym. We współpracy z przedszkolem dobrze brać pod uwagę zasady i zwyczaje, które w nim panują (w wielu miejscach rodzic nie może wchodzić do sali), potrzeby nauczyciela, innych dzieci, potrzeby grupy. Równocześnie jednak jako rodzice, pozostajemy rodzicami również po przekroczeniu progu przedszkola i mamy prawo kształtować sytuację rozstania, w zgodzie ze sobą, podążając za tym, co komunikuje nam dziecko. Kontakty z przedszkolem wiele razy będą wymagały od nas bycia rzecznikiem swojego dziecka, tłumaczenia jego zachowań, wychodzenia naprzeciw jego komunikatom i potrzebom. Chcę wesprzeć Was w tym, że Wasz głos ma znaczenie.


Pod koniec sierpnia rozpoczyna się druga edycja kursu online Adaptacja do przedszkolaZapraszam wszystkich rodziców, którzy chcą przygotować się do pierwszych dni w przedszkolu. Szczegóły i zapisy (klik).

adaptacja

[Rodzicielski alfabet] E jak ELASTYCZNOŚĆ

Rodzicielski alfabet – elastyczność

Zapraszam na nowy cykl – mój rodzicielski alfabet. Chcę się dzielić z Wami na blogu tym, co dla mnie aktualne a wakacje mnie wspierają twórczo. Dlatego powstaje seria krótkich postów, w których będę przybliżać, co dla mnie znaczą, bliskie mi w rodzicielstwie: postawy, narzędzia, sposoby wchodzenia w relację i bycia z dzieckiem. Nie będę ich opisywać w detalach i kompleksowo, ale krótko i osobiście, pisać jaka treść stoi dla mnie za tymi słowami. Elastyczność.

E jak elastyczność

Elastyczność – to takie podejście, w którym dostrzegamy, że istnieje wiele rozwiązań każdej sytuacji. Nie ma jednego, jedynego słusznego rozwiązania, którego nie sposób zastąpić innym. Elastyczność jest czymś przeciwnym sztywności. To gotowość do zmiany i dostosowania się do nowej sytuacji, nowych okoliczności. W Słowniku języka polskiego podano trzy znaczenia elastyczności, chciałabym pofantazjować trochę, co każde z nich oznacza w odniesieniu do relacji i rodzicielstwa.

 

Czytaj dalej [Rodzicielski alfabet] E jak ELASTYCZNOŚĆ

To nie „histeria”, to awaria systemu

Czy to histeria? Są chwile, w których dzieci doświadczają tak silnych emocji, że wszystkie sposoby wspierania ich, zdają się nie przynosić efektu.
Doświadczają tego dzieci w różnym wieku. W każdym manifestuje się to nieco inaczej. Dzieci prezentują też różne nasilenie towarzyszących temu zachowań w zależności od swojej wrażliwości, od reaktywności, od sposobu wyrażania siebie. Niezależnie od wieku i od rodzaju ekspresji, kojarzy mi się to z blackoutem, awarią zasilania, przeciążeniem, wyłączeniem, resetem, odcięciem, przegrzaniem bezpieczników.

Czytaj dalej To nie „histeria”, to awaria systemu

[Rodzicielski alfabet] D jak DIALOG

Rodzicielski alfabet – dialog

Zapraszam na nowy cykl – mój rodzicielski alfabet. Chcę się dzielić z Wami na blogu tym, co dla mnie aktualne a wakacje mnie wspierają twórczo. Dlatego powstaje seria krótkich postów, w których będę przybliżać, co dla mnie znaczą, bliskie mi w rodzicielstwie: postawy, narzędzia, sposoby wchodzenia w relację i bycia z dzieckiem. Nie będę ich opisywać w detalach i kompleksowo, ale krótko i osobiście, pisać jaka treść stoi dla mnie za tymi słowami. Dialog.

D jak dialog

W rodzicielstwie, do którego dążę cenny jest dla mnie dialog. A więc to, by komunikacja między członkami rodziny odbywała się w dwóch kierunkach, by każdy mógł być w niej uwzględniony.
W codziennej praktyce życia okazuje się często, że to co się dzieje między dziećmi a rodzicami niewiele ma z dialogiem wspólnego.

Czytaj dalej [Rodzicielski alfabet] D jak DIALOG

[Rodzicielski alfabet] C jak CIERPLIWOŚĆ

Rodzicielski alfabet 

Zapraszam na nowy cykl – mój rodzicielski alfabet. Chcę się dzielić z Wami na blogu tym, co dla mnie aktualne a wakacje mnie wspierają twórczo. Dlatego powstaje seria krótkich postów, w których będę przybliżać, co dla mnie znaczą, bliskie mi w rodzicielstwie: postawy, narzędzia, sposoby wchodzenia w relację i bycia z dzieckiem. Nie będę ich opisywać w detalach i kompleksowo, ale krótko i osobiście, pisać jaka treść stoi dla mnie za tymi słowami.

C jak cierpliwość

Rodzicielstwo uczy mnie cierpliwości. Obserwowanie rozwoju moich dzieci utwierdza mnie w tym, jak ważna jest ona w towarzyszeniu dzieciom (i rodzicom). Cierpliwość pomaga nie stawiać sprawy na ostrzu noża, nie naruszać dziecięcych granic, nie pracować ciężko nad tym, co za pół roku załatwi sam rozwój.

Czytaj dalej [Rodzicielski alfabet] C jak CIERPLIWOŚĆ

[Rodzicielski alfabet] B jak BEZRADNOŚĆ

Rodzicielski alfabet 

Zapraszam na nowy cykl – mój rodzicielski alfabet. Chcę się dzielić z Wami na blogu tym, co dla mnie aktualne a wakacje mnie wspierają twórczo. Dlatego powstaje seria krótkich postów, w których będę przybliżać, co dla mnie znaczą, bliskie mi w rodzicielstwie: postawy, narzędzia, sposoby wchodzenia w relację i bycia z dzieckiem. Nie będę ich opisywać w detalach i kompleksowo, ale krótko i osobiście, pisać jaka treść stoi dla mnie za tymi słowami.

B jak bezradność

W rodzicielstwie jest miejsce także na bezradność. To, że jej doświadczamy nie świadczy źle ani o nas, ani o naszym rodzicielstwie. Świadczy jedynie o naszej skończoności. O tym, że mamy ograniczenia, że nie na wszystko mamy wpływ. Czytaj dalej [Rodzicielski alfabet] B jak BEZRADNOŚĆ