Fascynujące książki popularnonaukowe dla dzieci (i rodziców)

 

Jedną z moich ulubionych radości związanych z dzieleniem życia z trójką dzieci jest możliwość regularnego, intensywnego obcowania z literaturą dziecięcą. Dzisiaj pokażę kilka naszych hitów z rodzaju popularnonaukowych.

Najbardziej lubię te:

  • z których ja również mam okazję dowiedzieć się czegoś nowego. Takie, przy których nie przysypiam, ale które wzbudzają moje autentyczne zainteresowanie, podają nowe informacje, albo w nowy, ciekawy sposób przedstawiają te, które już znam.
  • które fascynują moje dzieci do tego stopnia, by chciały sięgać po jeszcze więcej wiedzy, które inspirują do je zabaw, poszukiwania filmów, wymyślania gier, rysowania (a to ostatnie w przypadku moich dzieci to rzadkość ;) i czytania.
  • które są piękne: dopracowane, ciekawie ilustrowane, ładnie wydane.

Czytanie książek dla dzieci to jeden z moich sposobów na zaspokajanie potrzeby kontaktu z pięknem. Znacie to?

Jak zwierzęta śpią?, Jiří Dvořák, Marie Štumpfová (ilustracje), Wydawnictwo Muchomor

Książka dla dzieci w wieku 3-6 lat, choć mojego ośmiolatka też zainteresowała. Niezwykła. Przepięknie ilustrowana. Każde kolejne dwie strony poświęcone są innemu zwierzęciu. Zawierają opis jego sennych zwyczajów i ilustrację. Tyle, że ten opis nie jest encyklopedyczny. To opis literacki, pełen delikatności i sympatii do zwierząt. Trzmiel szuka miejsca, gdzie mógłby złożyć skrzydła, żyrafy opierają senne głowy o gałęzie, a lis śpi na poduszce z własnego ogona. Całości dopełniają ciepłe, przejrzyste ilustracje w delikatnych kolorach.

Jiří Dvořák jest jednym z najbardziej lubianych przez dzieci autorem w Czechach. I ja czeskie dzieci rozumiem. Mam dużo radości, że polskie dzieci też mogą czytać go do snu.

Płetwal błękitny, Jenni Desmond, Wydawnictwo ŁAJKA

Książka otwierająca serię, poświęconą gatunkom zagrożonym wyginięciem, która pozwala je pokochać.

Płetwal błękitny, stworzenie zadziwiające swoimi rozmiarami, masą, zwyczajami (jak karmienie piersią pod wodą), przedstawiony został z wielką czułością. To, że bohaterem książki jest największa istota na naszej planecie już samo w sobie daje nadzieję na fascynującą lekturę. Książka jest bogata w szczegółowe informacje, ale podane są one w taki sposób, że łatwo je sobie wyobrazić, zrozumieć i zapamiętać.

Dowiadujemy się, nie tylko tego, że płetwal błękitny waży około 160 ton, ale także tego, że to tyle, co 55 hipopotamów. Mierzy zaś tyle, co ustawione jedna za drugą ciężarówka, koparka, łódka, samochód, rower, motocykl, furgonetka oraz traktor.

Nie mogę nie wspomnieć o akwarelowych ilustracjach. Są zachwycające.

W naszym domu czytany wielokrotnie. Zapoczątkował fascynację wielorybami, orkami i wniósł w świadomość moich dzieci niebezpieczeństwo wyginięcia niektórych gatunków. Książka rekomendowana dla dzieci w wieku 3-6 lat, ale może cieszyć również siedmio- i ośmiolatki.

Niedźwiedź polarny, Jenni Desmond, Wydawnictwo ŁAJKA

Kontynuacja serii. Autorka zabiera nas tym razem na daleką północ, do krainy niedźwiedzi polarnych. W podróży towarzyszy czytelnikowi mała dziewczynka. Każda strona jest przepełniona pięknem. Książka podaje masą wiadomości, których wcześniej nie słyszałam i o których nie czytałam. Zwierzęca natura, w której zawiera się także polowanie na foki, czy żywienie truchłem (pokochanego za sprawą Płetwala błękitnego) wieloryba, nie jest przemilczana, ale przedstawiona z wyjaśnieniem.

To jedna z książek, które lubię mieć na własność.

Czyj to szkielet?, Henri Cap, Raphaël Martin, Renaud Vigourt, Mamania

Wydawca adresuje książkę dla nieco starszych czytelników (9+), ale dociekliwy pięciolatek i zafascynowany skamieniałościami ośmiolatek spokojnie dają radę! Dzieciaki dzień po lekturze zadawały napotkanym dorosłym zagadki o to, która kość w organizmie człowieka jest najmniejsza, a która z kolei najtwardsza. Która najmniejsza, być może wiecie. Ale, która najtwardsza? Nie zgadł nikt. Najtwardsza jest… pięta!

Książka jest bardzo starannie wykonana. W formacie A4, w sztywnej oprawie, wydana na grubym matowym papierze. Koncentruje się na tym, co ukryte. Pełno w niej szczegółowych rycin. Prawie każda strona skrywa jakąś zagadkę – pod karteczką z wyrysowanym szkieletem kryje się rysunek zwierzęcia, do którego szkielet należy. Okazuje się, że przyporządkowanie kośćca do określonego gatunku, to nie lada wyzwanie.

Myślę sobie, że książka powinna być dostępna w każdej pracowni biologicznej, zaraz obok Kostka.

Pozostańmy w kontakcie! Zostaw swoje imię i adres e-mail, a zapiszę Cię na mój newsletter. Dzięki temu dowiesz się o nowych wpisach na blogu i innych wydarzeniach.